Organizmy żyjące w pobliżu złóż złota i dawnych kopalń

W pobliżu złóż złota oraz terenów górniczych można spotkać wiele fascynujących organizmów – od mikroskopijnych bakterii przetwarzających metale, przez rośliny zdolne do pochłaniania złota z gleby, aż po dzikie zwierzęta wykorzystujące opuszczone wyrobiska jako schronienie.

1. Bakterie „zjadające” złoto

Jednym z najbardziej niezwykłych mikroorganizmów jest Cupriavidus metallidurans. Bakteria ta potrafi przetrwać w środowisku silnie zanieczyszczonym metalami ciężkimi. Aby uniknąć zatrucia toksycznymi związkami metali oraz rozpuszczonym chlorkiem złota, przetwarza je wewnątrz swoich komórek, a następnie wydala w postaci mikroskopijnych cząstek czystego, 24-karatowego złota.

2. Rośliny hiperakumulacyjne

Niektóre gatunki roślin, takie jak gorczyca indyjska (Brassica juncea), działają niczym naturalne „pompy słoneczne”. Należą do grupy roślin określanych mianem hiperakumulatorów, które potrafią pobierać z gleby śladowe ilości różnych pierwiastków, w tym mikroskopijne kompleksy złota. Związki te są transportowane przez system korzeniowy i magazynowane w łodygach oraz liściach. Zjawisko to wykorzystywane jest w geobotanice jako metoda poszukiwania złóż mineralnych.

3. Dzikie zwierzęta w opuszczonych kopalniach

Badania prowadzone m.in. w górach Sangre de Cristo w stanie Kolorado wykazały, że opuszczone kopalnie złota stanowią ważne siedliska dla wielu gatunków dzikich zwierząt. Fotopułapki zarejestrowały obecność nietoperzy, pum oraz niedźwiedzi, które wykorzystują podziemne wyrobiska jako schronienie przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz miejsce zapewniające stabilny mikroklimat.

4. Gatunki korzystające z działalności górniczej

W czasach gorączki złota, zwłaszcza w Kalifornii, obozy górnicze sprzyjały gwałtownemu wzrostowi populacji szczurów i myszy. W ich pobliżu często pojawiały się kotoliski (ring-tailed cats) – niewielkie, nocne ssaki z rodziny szopowatych. Zwierzęta te chętnie osiedlały się w okolicach kopalń, gdzie miały stały dostęp do gryzoni i owadów stanowiących ich pokarm.

Złoto można znaleźć tam, gdzie najmniej się go spodziewamy

Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć ostatnich lat jest fakt, że niektóre rośliny potrafią pobierać złoto z gleby. Nie oznacza to oczywiście, że „rodzą” złote bryłki, lecz że są zdolne do gromadzenia mikroskopijnych ilości tego metalu w swoich tkankach. Badania nad bakteriami, roślinami i zwierzętami związanymi ze środowiskiem złóż pokazują, jak niezwykle złożone są zależności między światem przyrody a geologią oraz jak wiele tajemnic kryją miejsca, w których od wieków wydobywano złoto. (Data publikacji – 2 Lipca 2026)

Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Organisms Living Near Gold Deposits and Abandoned Mines

A remarkable variety of organisms thrive in the vicinity of gold deposits and mining sites—from microscopic bacteria that process metals, to plants capable of absorbing gold from the soil, and wildlife that has adapted to life in abandoned underground mines.

1. Gold-Eating Bacteria

One of the most extraordinary microorganisms is Cupriavidus metallidurans. This bacterium survives in environments heavily contaminated with toxic metals. To protect itself from poisoning by heavy metals and dissolved gold chloride, it processes these substances inside its cells and releases harmless microscopic particles of pure 24-karat gold as waste.

2. Hyperaccumulator Plants

Certain plant species, such as Indian mustard (Brassica juncea), function as natural „solar-powered pumps.” They belong to a group known as hyperaccumulators, plants capable of absorbing trace elements—including microscopic gold complexes—from the soil through their root systems. These elements are then transported and stored in their stems and leaves. This remarkable ability has become the basis of geobotanical prospecting, a method used to help identify mineral deposits.

3. Wildlife in Abandoned Gold Mines

Research conducted in locations such as the Sangre de Cristo Mountains in Colorado has shown that abandoned gold mines provide valuable habitats for a wide range of wildlife. Camera traps have recorded bats, mountain lions, and bears using these underground workings as shelter from harsh weather conditions and as stable environments throughout the year.

4. Species That Benefited from Mining Activity

During the historic gold rush, particularly in California, mining camps led to rapid increases in rat and mouse populations. This, in turn, attracted ring-tailed cats, small nocturnal mammals belonging to the raccoon family. They frequently settled near mining camps, where rodents and insects provided a reliable and abundant food source.

Gold Can Be Found in the Most Unexpected Places

One of the most surprising discoveries of recent years is that certain plants can absorb gold from the soil. While they do not produce solid gold nuggets, they are capable of accumulating microscopic quantities of the precious metal within their tissues. Studies of bacteria, plants, and animals associated with gold-bearing environments reveal the fascinating relationship between geology and the natural world, demonstrating that former mining landscapes continue to support unique and highly specialized ecosystems.

(Date of publication – 2th July 2026)

Prepared by: Mariusz Pasek

Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.

🌿  Korytarze migracyjne w zielonej przestrzeni miejskiej — ukryta sieć ekologiczna

Miejskie i wiejskie elementy zieleni, takie jak żywopłoty, roślinność pnąca na ścianach, powierzchnie porośnięte mchem oraz półnaturalne korytarze ogrodowe, są coraz częściej postrzegane nie tylko jako elementy estetyczne, lecz także jako części funkcjonalnej sieci ekologicznej. Sieci te wspierają przemieszczanie się, przetrwanie oraz rozmnażanie wielu gatunków na terenach o silnie rozdrobnionym krajobrazie.

🐛  1. Zielone korytarze jako szlaki przemieszczania się organizmów

Dla wielu organizmów — zwłaszcza owadów, drobnych ssaków i ptaków — przetrwanie zależy nie tylko od obecności odpowiednich siedlisk, ale również od możliwości bezpiecznego przemieszczania się pomiędzy nimi. Współczesny krajobraz jest często podzielony przez drogi, zabudowę oraz intensywnie użytkowane tereny rolnicze, tworząc ekologiczne „wyspy”.

Liniowe elementy zieleni, takie jak żywopłoty, aleje drzew, pasy krzewów oraz ogrodzenia porośnięte roślinnością, pełnią funkcję korytarzy ekologicznych. Umożliwiają one migrację pomiędzy miejscami żerowania i rozrodu, rozprzestrzenianie potomstwa na nowe obszary, unikanie drapieżników oraz utrzymanie różnorodności genetycznej pomiędzy populacjami.

W ekologii elementy te określane są jako  korytarze siedliskowe (habitat corridors)  i stanowią kluczowy składnik  łączności krajobrazowej (landscape connectivity).

🕊️  2. Ptaki, owady i mikrotrasy nawigacyjne

Dla ptaków żywopłoty oraz zielone ściany zapewniają bezpieczne „korytarze osłonowe” podczas przemieszczania się przez otwarte przestrzenie, miejsca do gniazdowania i odpoczynku oraz źródła pokarmu, w tym owoce i owady.

Dla owadów — zwłaszcza zapylaczy, takich jak pszczoły i motyle — ciągła roślinność stanowi sieć „przystanków nektarowych”, schronienie przed wiatrem i ekstremalnymi temperaturami oraz mikrosiedliska do rozmnażania.

Nawet niewielkie przerwy w zielonej infrastrukturze mogą znacząco ograniczać ich przemieszczanie się, dlatego ciągłość roślinności ma kluczowe znaczenie ekologiczne.

🌿  3. Zielone ściany, rośliny pnące i pionowe korytarze

Rośliny pnące (np. bluszcz) oraz zielone elewacje budynków i murów tworzą drugą, często niedocenianą warstwę łączności ekologicznej —  pionowe korytarze siedliskowe.

Zapewniają one schronienie owadom, pająkom i drobnym bezkręgowcom, oferują miejsca odpoczynku lub gniazdowania ptakom w szczelinach i gęstej roślinności, wspierają sezonowe mikroekosystemy oraz ograniczają skrajne wahania temperatury ścian, zmniejszając stres cieplny.

Systemy te nie pełnią wyłącznie funkcji dekoracyjnej — stanowią żywy interfejs pomiędzy architekturą a ekosystemem, przekształcając budynki w częściowo funkcjonujące siedliska przyrodnicze.

🌱  4. Ściany porośnięte mchem jako mikroekosystemy

Mchy (mech) na ścianach nie tworzą klasycznych korytarzy migracyjnych dla większych zwierząt, jednak odgrywają istotną rolę w skali mikroekologicznej.

Zatrzymują wilgoć i regulują mikroklimat powierzchni, wychwytują pył i cząstki z powietrza, tworzą mikrosiedliska dla drobnych bezkręgowców (takich jak roztocza i skoczogonki), wspierają mikroorganizmy oraz pełnią funkcję organizmów pionierskich w sukcesji ekologicznej.

W tym sensie powierzchnie porośnięte mchem działają jako  mikroekologiczne rezerwuary, stabilizujące lokalne warunki środowiskowe i pośrednio wspierające większe sieci ekologiczne.

🌍  5. Ukryty system — miasta jako żywe sieci ekologiczne

Połączenie żywopłotów, roślin pnących, zielonych ścian oraz powierzchni porośniętych mchem tworzy wielowarstwową matrycę ekologiczną obejmującą:

  • korytarze poziome (żywopłoty i aleje drzew),
  • korytarze pionowe (zielone elewacje),
  • mikrosiedliska (mchy i organizmy powierzchniowe).

Takie rozwiązanie przekształca przestrzeń miejską w częściowo połączony system ekologiczny, a nie zbiór odizolowanych fragmentów środowiska.

Z tej perspektywy zieleń przestaje być wyłącznie dekoracją. Staje się:

  • biologiczną infrastrukturą,
  • siecią przemieszczania się gatunków,
  • regulatorem stabilności mikroklimatu.

📌  Aneks — kontekst „Wszechświat”

✍️ Recenzja książki

Walter Kolb, Hecken und grüne Wände. Lärm- und Sichtschutz (Żywopłoty i zielone ściany. Ochrona przed hałasem i spojrzeniami)

Recenzja książki  „Żywopłoty i zielone ściany. Ochrona przed hałasem i spojrzeniami”  wskazuje, że żywopłoty i zielone ściany są wykorzystywane w ogrodach i krajobrazie jako elementy ochronne przed wiatrem, hałasem, pyłem oraz niepożądaną widocznością. Stanowią również istotny element projektowania kameralnych przestrzeni ogrodowych.

Publikacja zawiera zestawienia roślin, tabele oraz praktyczne wskazówki dotyczące doboru krzewów i drzew do tworzenia żywopłotów.


🌿  Uwaga koncepcyjna

Koncepcja ta funkcjonuje już we współczesnej ekologii jako realny obszar badawczy:  miasta jako sieci ekologiczne, w których żywopłoty, ściany, mchy oraz rośliny pnące tworzą „niewidzialną infrastrukturę życia”.

Łączy ona:

  • 🌿  korytarze migracyjne,
  • 🌱&nbs p;pionowe zielone ściany,
  • 🪨&nb sp;systemy mchów.

🌿  Migration corridors in green urban spaces — the hidden ecological network

Urban and rural green structures such as hedges, climbing vegetation on walls, moss-covered surfaces, and semi-natural garden corridors are increasingly understood not only as aesthetic elements, but as parts of a  functional ecological network. These networks can support the movement, survival, and reproduction of many species across fragmented landscapes.

🐛  1. Green corridors as movement pathways

For many organisms — especially insects, small mammals, and birds — survival depends not only on the presence of suitable habitats, but on the ability to move safely between them. Modern landscapes are often fragmented by roads, buildings, and intensive agriculture, creating ecological “islands”.

Linear green structures such as:

  • hedges (żywopłoty),
  • tree lines,
  • shrub belts,
  • and vegetated fences,

function as  corridors of movement, allowing species to:

  • migrate between feeding and breeding sites,
  • disperse offspring to new areas,
  • avoid predators and open exposed terrain,
  • maintain genetic diversity across populations.

In ecological theory, these are known as  habitat corridors  and are a key component of landscape connectivity.


🕊️  2. Birds, insects, and micro-navigation routes

For birds, hedges and green walls provide:

  • safe “cover corridors” during movement through open space,
  • nesting and resting sites,
  • food resources (berries, insects).

For insects — including pollinators such as bees and butterflies — continuous vegetation provides:

  • nectar “stepping stones,”
  • shelter from wind and temperature extremes,
  • microhabitats for reproduction.

Even very small discontinuities in green infrastructure can significantly reduce insect movement, which is why continuous vegetation structures are ecologically important.


🌿  3. Vegetated walls, climbing plants, and “vertical corridors”

Climbing plants (e.g. ivy-type vegetation) and structured green façades on buildings and castles form a second, often overlooked layer of ecological connectivity:  vertical habitat corridors.

They can:

  • provide shelter for insects, spiders, and small invertebrates,
  • offer nesting or roosting niches for birds in crevices and dense foliage,
  • support seasonal micro-ecosystems on building surfaces,
  • buffer temperature extremes on walls (reducing heat stress).

Importantly, these systems are not only decorative. They function as  living interfaces between architecture and ecosystem, transforming buildings into partial habitats.


🌱  4. Moss-covered walls (mech) as micro-ecosystems

Mosses (mech  in Polish) on walls are not migration corridors in the classical sense for larger animals, but they play a crucial ecological role at a micro-scale:

  • they retain moisture and regulate surface humidity,
  • they trap dust and airborne particles,
  • they create microhabitats for micro-invertebrates (mites, springtails, larvae),
  • they support microbial diversity,
  • they act as early colonisers in ecological succession.

Thus, moss-covered surfaces function as  micro-ecological reservoirs, stabilising environmental conditions that indirectly support larger ecological networks.


🌍  5. The hidden system: cities as living networks

When combined, hedges, climbing vegetation, green walls, and moss-covered surfaces form a  multi-layered ecological matrix:

  • horizontal corridors (hedges and tree lines),
  • vertical corridors (green façades),
  • micro-habitats (moss and surface biota).

This transforms urban space into a partially connected ecological system rather than a purely fragmented environment.

From this perspective, greenery is not only ornamental. It becomes:

  • a  biological infrastructure,
  • a  movement network for species,
  • and a  regulator of microclimatic stability.

🌿  Conceptual Note

This concept is already recognised in contemporary ecology as a genuine area of research: cities as ecological networks, where hedges, walls, mosses, and climbing plants form an „invisible infrastructure of life.”

It brings together:

  •   🌿 migration corridors
  • 🌱vertical green walls,
  • 🪨 moss systems.

Zdjęcia: Laskowa k. Limanowej – żywopłoty wzdłuż głównej drogi. Fot. FAH.

Photos: Laskowa, near Limanowa – hedges along the main road. Photo: FAH.

(Data publikacji – 5 Lipca 2026; Date of Publication – 5 July 2026)

Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Prepared by: Mariusz Pasek

Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.

Zaginiony świat południowej Polski – zwierzęta, których już nie zobaczymy

Czy wiedzieliście, że jeszcze kilkaset lat temu okolice Krakowa, doliny karpackie i podnóża Tatr wyglądały zupełnie inaczej niż dziś?

Po lasach wędrowały ogromne tury, na polanach pasły się dzikie konie – tarpany, a nad górskimi dolinami częściej można było usłyszeć charakterystyczne odgłosy głuszców i cietrzewi. W rzekach płynących przez Małopolskę odbywały tarło potężne łososie i jesiotry, osiągające nawet kilka metrów długości.

Południowa Polska jest jednym z najbardziej wyjątkowych regionów naszego kraju. Spotykają się tutaj góry, doliny rzeczne, wapienne skały Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz rozległe lasy Karpat. Dzięki temu od tysięcy lat występowało tu niezwykle bogate życie, którego część bezpowrotnie utraciliśmy.

Król dawnych puszcz – tur

Największym ssakiem lądowym dawnej Polski był tur (Bos primigenius), dziki przodek współczesnego bydła.

Byki osiągały prawie dwa metry wysokości w kłębie i ważyły ponad tonę. Jeszcze w średniowieczu zamieszkiwały również lasy Małopolski i okolic Krakowa.

Niestety intensywne polowania oraz wycinanie lasów doprowadziły do stopniowego zaniku gatunku. Ostatni znany tur padł w 1627 roku.

Trudno dziś uwierzyć, że spacer po okolicach dzisiejszego Krakowa mógł kiedyś oznaczać spotkanie z jednym z największych dzikich ssaków Europy.

Tarpan – dziki koń Europy

Drugim symbolem utraconej przyrody był tarpan.

Nie był to koń, który uciekł z gospodarstwa, lecz prawdziwie dziki mieszkaniec europejskich lasów i stepów. Również na terenach dzisiejszej Polski pozostawił po sobie liczne ślady historyczne.

Szare umaszczenie, ciemna pręga na grzbiecie i niezwykła odporność sprawiały, że doskonale radził sobie w naturalnym środowisku.

Zniknął wskutek polowań, przekształcania krajobrazu i krzyżowania z końmi domowymi.

Niedźwiedzie znacznie bliżej Krakowa

Dzisiaj niedźwiedzie kojarzymy niemal wyłącznie z Tatrami i Bieszczadami.

Jeszcze kilkaset lat temu występowały jednak na znacznie większym obszarze Małopolski, a nawet w lasach Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Choć gatunek nie wyginął w Polsce, jego zasięg został drastycznie ograniczony.

Głuszec i cietrzew – cisi mieszkańcy gór

Jeszcze na początku XX wieku głuszce i cietrzewie były charakterystycznym elementem karpackich lasów.

Obecnie z wielu miejsc południowej Polski całkowicie zniknęły lub przetrwały jedynie niewielkie populacje.

To przykład tzw. lokalnego wymierania – gatunek istnieje jeszcze w niektórych miejscach, ale z dawnych stanowisk zniknął całkowicie.

Giganci naszych rzek

Mało kto zdaje sobie sprawę, że Wisła i jej karpackie dopływy były kiedyś domem dla prawdziwych olbrzymów.

Jesiotry osiągały nawet ponad trzy metry długości, a łososie regularnie pokonywały setki kilometrów, aby dotrzeć na tarliska w górskich rzekach.

Budowa zapór, regulacja rzek oraz zanieczyszczenia niemal całkowicie przerwały ten niezwykły cykl życia. Obecnie oba gatunki są przedmiotem programów ochrony i odtwarzania populacji.

Nie wszystko jeszcze stracone

Na szczęście niektóre gatunki udało się uratować.

Symbolem tej nadziei jest niepylak apollo – jeden z najpiękniejszych motyli Europy, związany przede wszystkim z Pieninami.

Podobnie ryś, puchacz czy wilk, które dzięki ochronie stopniowo odbudowują swoje populacje, choć nadal wymagają naszej troski.

Dlaczego warto o tym pamiętać?

Historia południowej Polski pokazuje, że przyroda nie jest czymś niezmiennym. Gatunki mogą znikać szybciej, niż nam się wydaje, ale odpowiedzialna ochrona potrafi odwrócić wiele niekorzystnych zmian.

Być może właśnie dlatego Tatry, Pieniny i Karpaty są dziś tak wyjątkowe – są ostatnim schronieniem dla wielu gatunków, które jeszcze niedawno były znacznie bardziej rozpowszechnione.

Każde ocalone siedlisko, każdy odtworzony staw, każda aleja drzew czy fragment naturalnego lasu może zdecydować o tym, czy kolejne gatunki pozostaną częścią naszej przyrody, czy dołączą do grona tych, które znamy już tylko z książek.


Jeszcze dalej w przeszłość – kiedy Tatry znajdowały się pod wodą

Jeśli cofniemy się nie o kilkaset czy kilka tysięcy lat, ale o ponad 200 milionów lat, odkryjemy zupełnie inny świat. W czasach, gdy po Ziemi chodziły dinozaury, obszar dzisiejszej południowej Polski nie wyglądał tak jak obecnie.

Co zaskakujące, znaczna część skał budujących dzisiejsze Tatry powstawała na dnie ciepłego, płytkiego morza. Tam, gdzie dziś wznoszą się najwyższe polskie szczyty, żyły koralowce, amonity, belemnity, liliowce oraz liczne organizmy morskie. Ich skamieniałe szczątki do dziś można odnaleźć w tatrzańskich skałach i są one świadectwem niezwykłej historii tego regionu.

Dopiero wiele milionów lat później, w wyniku potężnych ruchów tektonicznych, dno dawnego morza zostało wypiętrzone, tworząc Karpaty i Tatry, które znamy obecnie.

Czy w Polsce żyły dinozaury?

Tak. Choć najbardziej znane dinozaury pochodzą z Ameryki Północnej czy Azji, również na terenach dzisiejszej Polski odkryto liczne ślady ich obecności.

Najsłynniejsze stanowiska paleontologiczne znajdują się w Krasiejowie na Opolszczyźnie oraz w Lisowicach na Śląsku. Odkryto tam szczątki wielkich gadów żyjących pod koniec triasu – jedne z najcenniejszych znalezisk tego okresu w Europie. Znaleziono również tropy pozostawione przez wędrujące dinozaury.

Natomiast na obszarze dzisiejszych Tatr dinozaurów prawdopodobnie byśmy wtedy nie spotkali, ponieważ znaczną część tego regionu zajmowało morze.

A co z tyranozaurami i pterozaurami?

Słynny Tyrannosaurus rex nigdy nie żył na terenach dzisiejszej Polski. Zamieszkiwał Amerykę Północną i pojawił się znacznie później niż wiele europejskich gatunków dinozaurów.

Nad pradawnymi morzami Europy, a więc również nad obszarami znajdującymi się stosunkowo blisko dzisiejszej Polski, szybowały natomiast pterozaury – latające gady, często błędnie nazywane „pterodaktylami”. Nie były one dinozaurami, lecz ich bliskimi krewnymi. Ich rozpiętość skrzydeł u największych gatunków mogła przekraczać nawet 10 metrów, co czyni je największymi latającymi zwierzętami w historii Ziemi.

Historia zapisana w skałach

Południowa Polska jest więc miejscem wyjątkowym. W skałach Tatr zapisane są dzieje dawnych mórz sprzed setek milionów lat, w śląskich i opolskich osadach odkrywamy ślady dinozaurów, a w lasach Małopolski jeszcze kilkaset lat temu żyły tury, tarpany i liczne gatunki, których dziś już nie zobaczymy.

To przypomina nam, że przyroda nieustannie się zmienia. Jedne gatunki znikają z przyczyn naturalnych, inne wskutek działalności człowieka. Od naszych działań zależy, czy współczesne gatunki południowej Polski pozostaną częścią tego niezwykłego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń.

(Data publikacji – 17 Lipca 2026; Date of Publication – 17 July 2026)

Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Prepared by: Mariusz Pasek

Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.

Deszcz, który kształtuje życie – wpływ opadów na przeżycie i różnorodność gatunków

Rezerwat Biosfery Przylądka Horn (Cape Horn Biosphere Reserve, CHBR), położony w magellańskim ekoregionie subantarktycznym, stanowi unikalne naturalne laboratorium do badań nad wpływem opadów atmosferycznych na różnorodność biologiczną. Obszar ten charakteryzuje się jednym z najbardziej ekstremalnych gradientów opadów na świecie – suma rocznych opadów może różnić się o ponad 5000 mm na dystansie zaledwie 80 km, a lokalnie nawet o ponad 2000 mm na odcinku 300 m.

Badania Quilodrána i współpracowników (2022) wykazały wyraźną zależność między wielkością opadów a bogactwem gatunkowym ptaków leśnych. Wraz ze wzrostem średniej rocznej sumy opadów liczba gatunków systematycznie malała. Analizy wykazały, że każdy wzrost opadów o 100 mm wiązał się średnio z około 1% spadkiem bogactwa gatunkowego ptaków. Zależność ta była obserwowana we wszystkich trzech głównych typach lasów występujących na terenie rezerwatu, co wskazuje na powszechny wpływ warunków wilgotnościowych na strukturę zespołów ptaków.

Uzyskane wyniki sugerują, że intensywność opadów jest istotnym czynnikiem kształtującym rozmieszczenie i przeżywalność gatunków poprzez wpływ na dostępność siedlisk oraz zasobów pokarmowych. W kontekście postępujących zmian klimatu, którym towarzyszą zmiany w intensywności wiatrów zachodnich i rozkładzie opadów w regionie subantarktycznym, wyniki badań dostarczają cennych informacji wspierających planowanie działań ochronnych oraz prognozowanie przyszłych zmian różnorodności biologicznej.

Źródła

Pod tekstem możesz umieścić:

Źródło główne:

Quilodrán, C. S., i in. (2022). The extreme rainfall gradient of the Cape Horn Biosphere Reserve and its impact on forest bird richness. Biodiversity and Conservation, 31, 861–879. https://doi.org/10.1007/s10531-021-02353-2

Dostęp do pełnego tekstu:

Opracowanie: Fundacja CERES na rzecz Rozwoju i Ochrony Natury na podstawie publikacji naukowej Quilodrán i wsp. (2022). (Opracowanie tekstowe i graficzne z dnia 22 lipca 2026, Mariusz Pasek).

Deszcz nie zawsze stanowi zagrożenie dla organizmów – niektóre gatunki wykształciły niezwykłe przystosowania pozwalające im przetrwać nawet ekstremalne zjawiska pogodowe.

Komary i deszcz – niezwykła sztuka przetrwania

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że spadająca kropla deszczu stanowi dla komara śmiertelne zagrożenie. Pojedyncza kropla może ważyć nawet pięćdziesiąt razy więcej niż sam owad i osiągać prędkość przekraczającą 9 m/s. Mimo to komary zaskakująco dobrze radzą sobie podczas opadów.

Badania wykazały, że tajemnica ich przetrwania tkwi przede wszystkim w bardzo małej masie ciała. Gdy kropla deszczu uderza lecącego komara, nie dochodzi do gwałtownego zderzenia porównywalnego z uderzeniem twardego obiektu. Zamiast tego owad na ułamek sekundy przyczepia się do powierzchni kropli i porusza się wraz z nią. Dzięki temu większość energii pozostaje w ruchu kropli, a sam komar nie doświadcza siły zdolnej do zmiażdżenia jego ciała.

Dodatkową ochronę zapewnia sztywny egzoszkielet oraz niewielka bezwładność owada. Opór powietrza bardzo szybko oddziela komara od spadającej kropli, po czym owad odzyskuje kontrolę nad lotem i kontynuuje go praktycznie bez uszczerbku.

Nie oznacza to jednak, że komary są całkowicie odporne na deszcz. Największe zagrożenie pojawia się tuż nad powierzchnią ziemi. Jeżeli owad zostanie uderzony przez kroplę na niewielkiej wysokości, może zabraknąć mu czasu na oddzielenie się od niej przed zetknięciem z podłożem. W takiej sytuacji komar zostaje dociśnięty do ziemi i może zginąć.

Przykład komarów pokazuje, że ewolucja wykształciła niezwykle skuteczne mechanizmy przystosowawcze do życia nawet w pozornie niesprzyjających warunkach. To interesujące uzupełnienie obserwacji dotyczących wpływu opadów na całe ekosystemy. Podczas gdy intensywność deszczu może ograniczać bogactwo gatunkowe ptaków w skali krajobrazu, u niewielkich owadów o sukcesie przeżycia decydują cechy biomechaniczne i fizyczne ich organizmu.

Źródła

Hu, D. L., Chan, B., & Bush, J. W. M. (2013). The hydrodynamics of water-walking arthropods and the survival of mosquitoes in raindrops. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America (PNAS), 110(24), 9822–9827. https://doi.org/10.1073/pnas.1205446109

Popularnonaukowe omówienie badań:

  • NPR (2012). Splish, Splat: Why Raindrops Don’t Kill Mosquitoes.
  • Veritasium (YouTube). Why Don’t Raindrops Kill Mosquitoes?
  • Smarter Every Day (YouTube). Mosquito vs. Raindrop.

Kiedy natura staje się żywiołem – wpływ ekstremalnych zjawisk pogodowych na przetrwanie gatunków

pojedyncze ekstremalne zjawisko pogodowe może spowodować śmierć ogromnej liczby osobników danego gatunku, a jeśli dotknie małą lub już zagrożoną populację, jego skutki mogą być odczuwalne przez wiele lat. Wszystko zależy od trzech czynników: siły zjawiska, liczebności populacji i zdolności gatunku do odbudowy.

Przykładowo:

  • Ptaki – huragany i tornada mogą zabijać tysiące ptaków jednocześnie, niszcząc gniazda, jaja i pisklęta oraz pozbawiając je siedlisk i pokarmu. Gatunki szybko rozmnażające się zwykle odbudowują populację w ciągu kilku sezonów. Znacznie gorzej radzą sobie gatunki rzadkie, o małej liczbie młodych.
  • Owady – skutki są bardzo zróżnicowane. Ulewne deszcze mogą zmywać larwy, topić owady lub niszczyć rośliny, od których są zależne. Z drugiej strony wiele owadów rozmnaża się tak szybko, że ich populacje potrafią odtworzyć się w ciągu jednego sezonu. Są jednak wyjątki – gatunki wyspecjalizowane lub występujące tylko na niewielkim obszarze mogą ponieść trwałe straty.
  • Płazy i drobne ssaki – powodzie mogą niszczyć miejsca rozrodu i kryjówki, prowadząc do dużej śmiertelności.
  • Ryby i organizmy wodne – gwałtowne opady mogą zmieniać skład chemiczny wody, ilość tlenu czy poziom osadów, powodując masowe śnięcia.

Najbardziej niebezpieczne są sytuacje, gdy:

  • populacja jest już niewielka,
  • gatunek występuje tylko na jednym obszarze (endemity),
  • zjawisko następuje w okresie lęgowym lub rozrodczym,
  • podobne ekstremalne zdarzenia powtarzają się przez kilka kolejnych lat.

Co ciekawe, naukowcy zwracają obecnie uwagę nie tyle na pojedynczy huragan, ile na coraz częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych. Jedno zdarzenie zwykle nie prowadzi do wyginięcia gatunku, ale seria silnych huraganów, susz, powodzi czy fal upałów może uniemożliwić populacji odbudowę. Wówczas liczebność stopniowo spada aż do lokalnego, a czasem nawet całkowitego wyginięcia.


Pytanie (FAQ):

Czy istnieją specjalne konstrukcje lub rozwiązania wspierające ochronę zwierząt przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi?

Czy w ramach ochrony gatunków stosuje się specjalne konstrukcje lub rozwiązania, które pomagają zwierzętom przetrwać ekstremalne warunki pogodowe, takie jak nawalne deszcze, susze, fale upałów czy silne wiatry? Czy istnieją rozwiązania analogiczne do hoteli dla owadów — na przykład sztuczne schronienia, zadaszenia, osłony lub inne mikroazyle tworzone z myślą o dzikich zwierzętach?

Czy tego typu konstrukcje mogą skutecznie zachęcić zwierzęta do korzystania z nich jako miejsc schronienia w sytuacji zagrożenia? Czy zwierzęta są w stanie odpowiednio szybko odnaleźć takie miejsca podczas nagłych zjawisk pogodowych, takich jak gwałtowna ulewa?

Czy w praktyce stosuje się już takie metody ochrony — zarówno poprzez tworzenie fizycznych schronień, jak i poprzez projektowanie środowiska w taki sposób, aby zachęcać gatunki do korzystania z bezpiecznych miejsc, np. poprzez dostęp do pożywienia, wody lub odpowiednich warunków siedliskowych?

Odpowiedź:

Tak — takie pomysły istnieją, choć rzadko wyglądają jak „parasole przeciwdeszczowe dla zwierząt”. W ochronie przyrody częściej buduje się mikrosiedliska, schronienia i elementy krajobrazu, które zwiększają szanse zwierząt podczas suszy, upałów, mrozów, powodzi czy gwałtownych opadów. Pomysł, żeby stworzyć coś w rodzaju „hotelu dla owadów”, ale dla szerszej gamy gatunków i ekstremalnej pogody, jest jak najbardziej zgodny z tym kierunkiem.

Przykład: hibernakulum – sztuczne schronienie dla zwierząt (węży, żab i owadów)
Hibernakulum to specjalnie przygotowane miejsce, które naśladuje naturalne kryjówki zwierząt, takie jak szczeliny skalne, próchniejące pnie czy podziemne nory. Może zapewniać schronienie m.in. gadom, płazom i bezkręgowcom w okresach niekorzystnych warunków środowiskowych. Przykład konstrukcji i sposobu jej wykonania można znaleźć tutaj:
Build a Hibernaculum For Snakes, Frogs, and Insects — Fox Run Environmental Education Center

(Materiał w języku angielskim; zawiera przykłady budowy hibernakulów dla węży, ropuch i owadów oraz fotografie konstrukcji.)

Oto link: https://www.foxrunenvironmentaleducationcenter.org/new-blog/2023/8/29/build-a-hibernaculum-for-snakes-frogs-and-insects

Co się faktycznie stosuje?

1. Sztuczne schronienia

  • Hotele dla owadów – pomagają głównie samotnym pszczołom, osom, chrząszczom; dają miejsce do rozrodu i przeczekania złej pogody.
  • Budki dla ptaków i nietoperzy – chronią przed zimnem, deszczem, wiatrem i drapieżnikami.
  • Kryjówki dla płazów i gadów – np. stosy kamieni, specjalne kopce, wilgotne zakamarki.
  • Schronienia dla jeży, małych ssaków – drewniane konstrukcje, tunele, kopce z liści.

2. „Infrastruktura” w krajobrazie
Bardzo często najlepszym „parasolem” jest po prostu dobrze zaprojektowane środowisko:

  • żywopłoty, które zatrzymują wiatr,
  • gęste krzewy,
  • martwe drewno,
  • oczka wodne,
  • zadrzewienia,
  • kępy wysokiej roślinności.

Dla wielu zwierząt taka naturalna struktura jest dużo lepsza niż pojedynczy dach.

3. Konstrukcje chroniące przed konkretnymi zagrożeniami
Są bardziej wyspecjalizowane przykłady:

  • tunele i przejścia dla płazów pod drogami,
  • sztuczne plaże i platformy dla ptaków,
  • specjalne schronienia dla kolonii nietoperzy,
  • konstrukcje pomagające koralowcom przetrwać fale upałów w oceanach,
  • sztuczne rafy.

Czy można zrobić „parasolkę przeciw ulewie”?

Teoretycznie tak, ale problemem jest zachowanie zwierząt.

Mały owad podczas nagłej ulewy nie myśli: „o, tam jest wiata, pójdę pod nią”. Jego reakcja jest zwykle automatyczna:

  • szuka najbliższej szczeliny,
  • chowa się pod liściem,
  • wciska się w ziemię,
  • przykleja się do podłoża,
  • zamiera w bezpiecznym miejscu.

Dlatego konstrukcja musiałaby być:

  • bardzo blisko miejsca życia,
  • wyglądać jak naturalne schronienie,
  • mieć odpowiedni zapach, wilgotność i temperaturę,
  • być dostępna zanim zacznie się ekstremalne zjawisko.

Przykładowo: pszczoła nie zdąży przelecieć 50 metrów do „owadziej wiaty” podczas nawałnicy. Ale jeśli w pobliżu gniazda ma pustą łodygę, szczelinę w drewnie albo tunelik — może z niej skorzystać.


Czy można je „zwabić” do schronienia?

Tak, i to się robi.

Najskuteczniejsze metody:

  • pożywienie → sadzenie roślin żywicielskich,
  • woda → oczka wodne, poidełka,
  • zapach i feromony (w niektórych badaniach),
  • odpowiednia struktura → np. nietoperze chętniej zajmują budki o konkretnych wymiarach.

Ale nie chodzi zwykle o „przekierowanie zwierząt do bunkra”, tylko o zwiększenie liczby bezpiecznych opcji w środowisku.


Czy miałoby sens budowanie „schronów klimatycznych” dla dzikich zwierząt?

To jest bardzo ciekawy kierunek, szczególnie przy zmianach klimatu. Można sobie wyobrazić np.:

  • mikroazyle dla owadów: kępy rodzimych roślin + zacienione konstrukcje + wilgotne szczeliny,
  • kamienne kopce chłodzące dla gadów,
  • „parasole” nad małymi oczkami wodnymi, żeby ograniczać przegrzewanie,
  • sieci schronień połączonych korytarzami, jak miniaturowa infrastruktura ekologiczna.

Największe wyzwanie polega na tym, że natura działa skalą: jedna wiata pomoże kilku osobnikom, ale odtworzenie całej sieci siedlisk pomaga całym populacjom.


Ciekawym przykładem myślowym byłoby „schronienie dla owadów na czas ulewy”: zamiast wielkiego dachu prawdopodobnie lepiej działałaby sztuczna kępa roślinności — coś jak miniaturowy las: łodygi, liście, szczeliny, sucha ściółka i kawałki drewna. Dla owada to jest bardziej „dom”, a nie obca konstrukcja.


Zdjęcia: Las w okolicy Laskowej k. Limanowej (Lipiec 2026) – . Fot. FAH.

Na pierwszy rzut oka przypomina hieroglify. W rzeczywistości to ślady po kornikach – naturalny zapis życia lasu. Choć kojarzą się głównie ze szkodami, ich korytarze stają się schronieniem dla wielu organizmów, a martwe drewno z czasem daje początek nowemu życiu. Czasem to, co wygląda na zniszczenie, jest po prostu kolejnym rozdziałem natury.

Zaskakujące faky o kornikach

Korniki mają złą opinię, ponieważ podczas masowych gradacji potrafią zabijać całe połacie lasu, zwłaszcza osłabionych świerków. Ale w naturalnym lesie są ważnym elementem ekosystemu.

Kilka ciekawostek:

  • To nie koniec życia drzewa, lecz początek nowego. Martwe drewno z korytarzami korników staje się siedliskiem dla setek gatunków owadów, grzybów, mchów, porostów i bakterii. Z czasem zamienia się w próchnicę, która odżywia kolejne pokolenia drzew.
  • Korniki „otwierają drzwi” innym organizmom. Wygryzione korytarze wykorzystują później inne owady, pająki, roztocza, a nawet mikroorganizmy. Powstają tam miejsca, w których łatwiej rozwijają się grzyby rozkładające drewno.
  • Dzięcioły uwielbiają takie drzewa. Dla wielu gatunków dzięciołów drzewa zasiedlone przez korniki są prawdziwą stołówką. Jeden dzięcioł potrafi zjeść tysiące larw, pomagając ograniczać liczebność korników.
  • Każdy gatunek kornika zostawia inny wzór. Leśnicy często potrafią rozpoznać gatunek owada po charakterystycznym układzie korytarzy. To trochę jak odcisk palca.
  • Martwe drewno jest jednym z najcenniejszych elementów lasu. Szacuje się, że nawet około 20–30% gatunków leśnych jest w jakimś stopniu związanych z martwym drewnem. Bez niego wiele organizmów nie byłoby w stanie przetrwać.

Te „hieroglify” to nie tylko ślady żerowania Dla wielu owadów, grzybów i mikroorganizmów są gotową siecią korytarzy, w której zaczyna się nowe życie. Las potrafi wykorzystać nawet to, co z pozoru wydaje się zniszczone.