Organizmy żyjące w pobliżu złóż złota i dawnych kopalń

W pobliżu złóż złota oraz terenów górniczych można spotkać wiele fascynujących organizmów – od mikroskopijnych bakterii przetwarzających metale, przez rośliny zdolne do pochłaniania złota z gleby, aż po dzikie zwierzęta wykorzystujące opuszczone wyrobiska jako schronienie.
1. Bakterie „zjadające” złoto
Jednym z najbardziej niezwykłych mikroorganizmów jest Cupriavidus metallidurans. Bakteria ta potrafi przetrwać w środowisku silnie zanieczyszczonym metalami ciężkimi. Aby uniknąć zatrucia toksycznymi związkami metali oraz rozpuszczonym chlorkiem złota, przetwarza je wewnątrz swoich komórek, a następnie wydala w postaci mikroskopijnych cząstek czystego, 24-karatowego złota.
2. Rośliny hiperakumulacyjne
Niektóre gatunki roślin, takie jak gorczyca indyjska (Brassica juncea), działają niczym naturalne „pompy słoneczne”. Należą do grupy roślin określanych mianem hiperakumulatorów, które potrafią pobierać z gleby śladowe ilości różnych pierwiastków, w tym mikroskopijne kompleksy złota. Związki te są transportowane przez system korzeniowy i magazynowane w łodygach oraz liściach. Zjawisko to wykorzystywane jest w geobotanice jako metoda poszukiwania złóż mineralnych.
3. Dzikie zwierzęta w opuszczonych kopalniach
Badania prowadzone m.in. w górach Sangre de Cristo w stanie Kolorado wykazały, że opuszczone kopalnie złota stanowią ważne siedliska dla wielu gatunków dzikich zwierząt. Fotopułapki zarejestrowały obecność nietoperzy, pum oraz niedźwiedzi, które wykorzystują podziemne wyrobiska jako schronienie przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz miejsce zapewniające stabilny mikroklimat.
4. Gatunki korzystające z działalności górniczej
W czasach gorączki złota, zwłaszcza w Kalifornii, obozy górnicze sprzyjały gwałtownemu wzrostowi populacji szczurów i myszy. W ich pobliżu często pojawiały się kotoliski (ring-tailed cats) – niewielkie, nocne ssaki z rodziny szopowatych. Zwierzęta te chętnie osiedlały się w okolicach kopalń, gdzie miały stały dostęp do gryzoni i owadów stanowiących ich pokarm.
Złoto można znaleźć tam, gdzie najmniej się go spodziewamy
Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć ostatnich lat jest fakt, że niektóre rośliny potrafią pobierać złoto z gleby. Nie oznacza to oczywiście, że „rodzą” złote bryłki, lecz że są zdolne do gromadzenia mikroskopijnych ilości tego metalu w swoich tkankach. Badania nad bakteriami, roślinami i zwierzętami związanymi ze środowiskiem złóż pokazują, jak niezwykle złożone są zależności między światem przyrody a geologią oraz jak wiele tajemnic kryją miejsca, w których od wieków wydobywano złoto. (Data publikacji – 2 Lipca 2026)
Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Organisms Living Near Gold Deposits and Abandoned Mines

A remarkable variety of organisms thrive in the vicinity of gold deposits and mining sites—from microscopic bacteria that process metals, to plants capable of absorbing gold from the soil, and wildlife that has adapted to life in abandoned underground mines.
1. Gold-Eating Bacteria
One of the most extraordinary microorganisms is Cupriavidus metallidurans. This bacterium survives in environments heavily contaminated with toxic metals. To protect itself from poisoning by heavy metals and dissolved gold chloride, it processes these substances inside its cells and releases harmless microscopic particles of pure 24-karat gold as waste.
2. Hyperaccumulator Plants
Certain plant species, such as Indian mustard (Brassica juncea), function as natural „solar-powered pumps.” They belong to a group known as hyperaccumulators, plants capable of absorbing trace elements—including microscopic gold complexes—from the soil through their root systems. These elements are then transported and stored in their stems and leaves. This remarkable ability has become the basis of geobotanical prospecting, a method used to help identify mineral deposits.
3. Wildlife in Abandoned Gold Mines
Research conducted in locations such as the Sangre de Cristo Mountains in Colorado has shown that abandoned gold mines provide valuable habitats for a wide range of wildlife. Camera traps have recorded bats, mountain lions, and bears using these underground workings as shelter from harsh weather conditions and as stable environments throughout the year.
4. Species That Benefited from Mining Activity
During the historic gold rush, particularly in California, mining camps led to rapid increases in rat and mouse populations. This, in turn, attracted ring-tailed cats, small nocturnal mammals belonging to the raccoon family. They frequently settled near mining camps, where rodents and insects provided a reliable and abundant food source.
Gold Can Be Found in the Most Unexpected Places
One of the most surprising discoveries of recent years is that certain plants can absorb gold from the soil. While they do not produce solid gold nuggets, they are capable of accumulating microscopic quantities of the precious metal within their tissues. Studies of bacteria, plants, and animals associated with gold-bearing environments reveal the fascinating relationship between geology and the natural world, demonstrating that former mining landscapes continue to support unique and highly specialized ecosystems.

(Date of publication – 2th July 2026)
Prepared by: Mariusz Pasek
Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.

Korytarze migracyjne w zielonej przestrzeni miejskiej — ukryta sieć ekologiczna

Miejskie i wiejskie elementy zieleni, takie jak żywopłoty, roślinność pnąca na ścianach, powierzchnie porośnięte mchem oraz półnaturalne korytarze ogrodowe, są coraz częściej postrzegane nie tylko jako elementy estetyczne, lecz także jako części funkcjonalnej sieci ekologicznej. Sieci te wspierają przemieszczanie się, przetrwanie oraz rozmnażanie wielu gatunków na terenach o silnie rozdrobnionym krajobrazie.
1. Zielone korytarze jako szlaki przemieszczania się organizmów
Dla wielu organizmów — zwłaszcza owadów, drobnych ssaków i ptaków — przetrwanie zależy nie tylko od obecności odpowiednich siedlisk, ale również od możliwości bezpiecznego przemieszczania się pomiędzy nimi. Współczesny krajobraz jest często podzielony przez drogi, zabudowę oraz intensywnie użytkowane tereny rolnicze, tworząc ekologiczne „wyspy”.
Liniowe elementy zieleni, takie jak żywopłoty, aleje drzew, pasy krzewów oraz ogrodzenia porośnięte roślinnością, pełnią funkcję korytarzy ekologicznych. Umożliwiają one migrację pomiędzy miejscami żerowania i rozrodu, rozprzestrzenianie potomstwa na nowe obszary, unikanie drapieżników oraz utrzymanie różnorodności genetycznej pomiędzy populacjami.
W ekologii elementy te określane są jako korytarze siedliskowe (habitat corridors) i stanowią kluczowy składnik łączności krajobrazowej (landscape connectivity).
2. Ptaki, owady i mikrotrasy nawigacyjne
Dla ptaków żywopłoty oraz zielone ściany zapewniają bezpieczne „korytarze osłonowe” podczas przemieszczania się przez otwarte przestrzenie, miejsca do gniazdowania i odpoczynku oraz źródła pokarmu, w tym owoce i owady.
Dla owadów — zwłaszcza zapylaczy, takich jak pszczoły i motyle — ciągła roślinność stanowi sieć „przystanków nektarowych”, schronienie przed wiatrem i ekstremalnymi temperaturami oraz mikrosiedliska do rozmnażania.
Nawet niewielkie przerwy w zielonej infrastrukturze mogą znacząco ograniczać ich przemieszczanie się, dlatego ciągłość roślinności ma kluczowe znaczenie ekologiczne.
3. Zielone ściany, rośliny pnące i pionowe korytarze
Rośliny pnące (np. bluszcz) oraz zielone elewacje budynków i murów tworzą drugą, często niedocenianą warstwę łączności ekologicznej — pionowe korytarze siedliskowe.
Zapewniają one schronienie owadom, pająkom i drobnym bezkręgowcom, oferują miejsca odpoczynku lub gniazdowania ptakom w szczelinach i gęstej roślinności, wspierają sezonowe mikroekosystemy oraz ograniczają skrajne wahania temperatury ścian, zmniejszając stres cieplny.
Systemy te nie pełnią wyłącznie funkcji dekoracyjnej — stanowią żywy interfejs pomiędzy architekturą a ekosystemem, przekształcając budynki w częściowo funkcjonujące siedliska przyrodnicze.
4. Ściany porośnięte mchem jako mikroekosystemy
Mchy (mech) na ścianach nie tworzą klasycznych korytarzy migracyjnych dla większych zwierząt, jednak odgrywają istotną rolę w skali mikroekologicznej.
Zatrzymują wilgoć i regulują mikroklimat powierzchni, wychwytują pył i cząstki z powietrza, tworzą mikrosiedliska dla drobnych bezkręgowców (takich jak roztocza i skoczogonki), wspierają mikroorganizmy oraz pełnią funkcję organizmów pionierskich w sukcesji ekologicznej.
W tym sensie powierzchnie porośnięte mchem działają jako mikroekologiczne rezerwuary, stabilizujące lokalne warunki środowiskowe i pośrednio wspierające większe sieci ekologiczne.
5. Ukryty system — miasta jako żywe sieci ekologiczne
Połączenie żywopłotów, roślin pnących, zielonych ścian oraz powierzchni porośniętych mchem tworzy wielowarstwową matrycę ekologiczną obejmującą:
- korytarze poziome (żywopłoty i aleje drzew),
- korytarze pionowe (zielone elewacje),
- mikrosiedliska (mchy i organizmy powierzchniowe).
Takie rozwiązanie przekształca przestrzeń miejską w częściowo połączony system ekologiczny, a nie zbiór odizolowanych fragmentów środowiska.
Z tej perspektywy zieleń przestaje być wyłącznie dekoracją. Staje się:
- biologiczną infrastrukturą,
- siecią przemieszczania się gatunków,
- regulatorem stabilności mikroklimatu.
Aneks — kontekst „Wszechświat”
✍️ Recenzja książki
Walter Kolb, Hecken und grüne Wände. Lärm- und Sichtschutz (Żywopłoty i zielone ściany. Ochrona przed hałasem i spojrzeniami)
Recenzja książki „Żywopłoty i zielone ściany. Ochrona przed hałasem i spojrzeniami” wskazuje, że żywopłoty i zielone ściany są wykorzystywane w ogrodach i krajobrazie jako elementy ochronne przed wiatrem, hałasem, pyłem oraz niepożądaną widocznością. Stanowią również istotny element projektowania kameralnych przestrzeni ogrodowych.
Publikacja zawiera zestawienia roślin, tabele oraz praktyczne wskazówki dotyczące doboru krzewów i drzew do tworzenia żywopłotów.
Uwaga koncepcyjna
Koncepcja ta funkcjonuje już we współczesnej ekologii jako realny obszar badawczy: miasta jako sieci ekologiczne, w których żywopłoty, ściany, mchy oraz rośliny pnące tworzą „niewidzialną infrastrukturę życia”.
Łączy ona:
korytarze migracyjne,
&nbs p;pionowe zielone ściany,
&nb sp;systemy mchów.

Migration corridors in green urban spaces — the hidden ecological network

Urban and rural green structures such as hedges, climbing vegetation on walls, moss-covered surfaces, and semi-natural garden corridors are increasingly understood not only as aesthetic elements, but as parts of a functional ecological network. These networks can support the movement, survival, and reproduction of many species across fragmented landscapes.
1. Green corridors as movement pathways
For many organisms — especially insects, small mammals, and birds — survival depends not only on the presence of suitable habitats, but on the ability to move safely between them. Modern landscapes are often fragmented by roads, buildings, and intensive agriculture, creating ecological “islands”.
Linear green structures such as:
- hedges (żywopłoty),
- tree lines,
- shrub belts,
- and vegetated fences,
function as corridors of movement, allowing species to:
- migrate between feeding and breeding sites,
- disperse offspring to new areas,
- avoid predators and open exposed terrain,
- maintain genetic diversity across populations.
In ecological theory, these are known as habitat corridors and are a key component of landscape connectivity.
2. Birds, insects, and micro-navigation routes
For birds, hedges and green walls provide:
- safe “cover corridors” during movement through open space,
- nesting and resting sites,
- food resources (berries, insects).
For insects — including pollinators such as bees and butterflies — continuous vegetation provides:
- nectar “stepping stones,”
- shelter from wind and temperature extremes,
- microhabitats for reproduction.
Even very small discontinuities in green infrastructure can significantly reduce insect movement, which is why continuous vegetation structures are ecologically important.
3. Vegetated walls, climbing plants, and “vertical corridors”
Climbing plants (e.g. ivy-type vegetation) and structured green façades on buildings and castles form a second, often overlooked layer of ecological connectivity: vertical habitat corridors.
They can:
- provide shelter for insects, spiders, and small invertebrates,
- offer nesting or roosting niches for birds in crevices and dense foliage,
- support seasonal micro-ecosystems on building surfaces,
- buffer temperature extremes on walls (reducing heat stress).
Importantly, these systems are not only decorative. They function as living interfaces between architecture and ecosystem, transforming buildings into partial habitats.
4. Moss-covered walls (mech) as micro-ecosystems
Mosses (mech in Polish) on walls are not migration corridors in the classical sense for larger animals, but they play a crucial ecological role at a micro-scale:
- they retain moisture and regulate surface humidity,
- they trap dust and airborne particles,
- they create microhabitats for micro-invertebrates (mites, springtails, larvae),
- they support microbial diversity,
- they act as early colonisers in ecological succession.
Thus, moss-covered surfaces function as micro-ecological reservoirs, stabilising environmental conditions that indirectly support larger ecological networks.
5. The hidden system: cities as living networks
When combined, hedges, climbing vegetation, green walls, and moss-covered surfaces form a multi-layered ecological matrix:
- horizontal corridors (hedges and tree lines),
- vertical corridors (green façades),
- micro-habitats (moss and surface biota).
This transforms urban space into a partially connected ecological system rather than a purely fragmented environment.
From this perspective, greenery is not only ornamental. It becomes:
- a biological infrastructure,
- a movement network for species,
- and a regulator of microclimatic stability.
Conceptual Note
This concept is already recognised in contemporary ecology as a genuine area of research: cities as ecological networks, where hedges, walls, mosses, and climbing plants form an „invisible infrastructure of life.”
It brings together:
-
migration corridors
vertical green walls,
moss systems.



Zdjęcia: Laskowa k. Limanowej – żywopłoty wzdłuż głównej drogi. Fot. AH.
Photos: Laskowa, near Limanowa – hedges along the main road. Photo: AH.
(Data publikacji – 5 Lipca 2026; Date of Publication – 5 July 2026)
Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prepared by: Mariusz Pasek
Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.

Zaginiony świat południowej Polski – zwierzęta, których już nie zobaczymy

Czy wiedzieliście, że jeszcze kilkaset lat temu okolice Krakowa, doliny karpackie i podnóża Tatr wyglądały zupełnie inaczej niż dziś?
Po lasach wędrowały ogromne tury, na polanach pasły się dzikie konie – tarpany, a nad górskimi dolinami częściej można było usłyszeć charakterystyczne odgłosy głuszców i cietrzewi. W rzekach płynących przez Małopolskę odbywały tarło potężne łososie i jesiotry, osiągające nawet kilka metrów długości.
Południowa Polska jest jednym z najbardziej wyjątkowych regionów naszego kraju. Spotykają się tutaj góry, doliny rzeczne, wapienne skały Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz rozległe lasy Karpat. Dzięki temu od tysięcy lat występowało tu niezwykle bogate życie, którego część bezpowrotnie utraciliśmy.
Król dawnych puszcz – tur
Największym ssakiem lądowym dawnej Polski był tur (Bos primigenius), dziki przodek współczesnego bydła.
Byki osiągały prawie dwa metry wysokości w kłębie i ważyły ponad tonę. Jeszcze w średniowieczu zamieszkiwały również lasy Małopolski i okolic Krakowa.
Niestety intensywne polowania oraz wycinanie lasów doprowadziły do stopniowego zaniku gatunku. Ostatni znany tur padł w 1627 roku.
Trudno dziś uwierzyć, że spacer po okolicach dzisiejszego Krakowa mógł kiedyś oznaczać spotkanie z jednym z największych dzikich ssaków Europy.
Tarpan – dziki koń Europy
Drugim symbolem utraconej przyrody był tarpan.
Nie był to koń, który uciekł z gospodarstwa, lecz prawdziwie dziki mieszkaniec europejskich lasów i stepów. Również na terenach dzisiejszej Polski pozostawił po sobie liczne ślady historyczne.
Szare umaszczenie, ciemna pręga na grzbiecie i niezwykła odporność sprawiały, że doskonale radził sobie w naturalnym środowisku.
Zniknął wskutek polowań, przekształcania krajobrazu i krzyżowania z końmi domowymi.
Niedźwiedzie znacznie bliżej Krakowa
Dzisiaj niedźwiedzie kojarzymy niemal wyłącznie z Tatrami i Bieszczadami.
Jeszcze kilkaset lat temu występowały jednak na znacznie większym obszarze Małopolski, a nawet w lasach Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
Choć gatunek nie wyginął w Polsce, jego zasięg został drastycznie ograniczony.
Głuszec i cietrzew – cisi mieszkańcy gór
Jeszcze na początku XX wieku głuszce i cietrzewie były charakterystycznym elementem karpackich lasów.
Obecnie z wielu miejsc południowej Polski całkowicie zniknęły lub przetrwały jedynie niewielkie populacje.
To przykład tzw. lokalnego wymierania – gatunek istnieje jeszcze w niektórych miejscach, ale z dawnych stanowisk zniknął całkowicie.
Giganci naszych rzek
Mało kto zdaje sobie sprawę, że Wisła i jej karpackie dopływy były kiedyś domem dla prawdziwych olbrzymów.
Jesiotry osiągały nawet ponad trzy metry długości, a łososie regularnie pokonywały setki kilometrów, aby dotrzeć na tarliska w górskich rzekach.
Budowa zapór, regulacja rzek oraz zanieczyszczenia niemal całkowicie przerwały ten niezwykły cykl życia. Obecnie oba gatunki są przedmiotem programów ochrony i odtwarzania populacji.
Nie wszystko jeszcze stracone
Na szczęście niektóre gatunki udało się uratować.
Symbolem tej nadziei jest niepylak apollo – jeden z najpiękniejszych motyli Europy, związany przede wszystkim z Pieninami.
Podobnie ryś, puchacz czy wilk, które dzięki ochronie stopniowo odbudowują swoje populacje, choć nadal wymagają naszej troski.
Dlaczego warto o tym pamiętać?
Historia południowej Polski pokazuje, że przyroda nie jest czymś niezmiennym. Gatunki mogą znikać szybciej, niż nam się wydaje, ale odpowiedzialna ochrona potrafi odwrócić wiele niekorzystnych zmian.
Być może właśnie dlatego Tatry, Pieniny i Karpaty są dziś tak wyjątkowe – są ostatnim schronieniem dla wielu gatunków, które jeszcze niedawno były znacznie bardziej rozpowszechnione.
Każde ocalone siedlisko, każdy odtworzony staw, każda aleja drzew czy fragment naturalnego lasu może zdecydować o tym, czy kolejne gatunki pozostaną częścią naszej przyrody, czy dołączą do grona tych, które znamy już tylko z książek.
Jeszcze dalej w przeszłość – kiedy Tatry znajdowały się pod wodą

Jeśli cofniemy się nie o kilkaset czy kilka tysięcy lat, ale o ponad 200 milionów lat, odkryjemy zupełnie inny świat. W czasach, gdy po Ziemi chodziły dinozaury, obszar dzisiejszej południowej Polski nie wyglądał tak jak obecnie.
Co zaskakujące, znaczna część skał budujących dzisiejsze Tatry powstawała na dnie ciepłego, płytkiego morza. Tam, gdzie dziś wznoszą się najwyższe polskie szczyty, żyły koralowce, amonity, belemnity, liliowce oraz liczne organizmy morskie. Ich skamieniałe szczątki do dziś można odnaleźć w tatrzańskich skałach i są one świadectwem niezwykłej historii tego regionu.
Dopiero wiele milionów lat później, w wyniku potężnych ruchów tektonicznych, dno dawnego morza zostało wypiętrzone, tworząc Karpaty i Tatry, które znamy obecnie.

Czy w Polsce żyły dinozaury?
Tak. Choć najbardziej znane dinozaury pochodzą z Ameryki Północnej czy Azji, również na terenach dzisiejszej Polski odkryto liczne ślady ich obecności.
Najsłynniejsze stanowiska paleontologiczne znajdują się w Krasiejowie na Opolszczyźnie oraz w Lisowicach na Śląsku. Odkryto tam szczątki wielkich gadów żyjących pod koniec triasu – jedne z najcenniejszych znalezisk tego okresu w Europie. Znaleziono również tropy pozostawione przez wędrujące dinozaury.
Natomiast na obszarze dzisiejszych Tatr dinozaurów prawdopodobnie byśmy wtedy nie spotkali, ponieważ znaczną część tego regionu zajmowało morze.
A co z tyranozaurami i pterozaurami?
Słynny Tyrannosaurus rex nigdy nie żył na terenach dzisiejszej Polski. Zamieszkiwał Amerykę Północną i pojawił się znacznie później niż wiele europejskich gatunków dinozaurów.
Nad pradawnymi morzami Europy, a więc również nad obszarami znajdującymi się stosunkowo blisko dzisiejszej Polski, szybowały natomiast pterozaury – latające gady, często błędnie nazywane „pterodaktylami”. Nie były one dinozaurami, lecz ich bliskimi krewnymi. Ich rozpiętość skrzydeł u największych gatunków mogła przekraczać nawet 10 metrów, co czyni je największymi latającymi zwierzętami w historii Ziemi.

Historia zapisana w skałach
Południowa Polska jest więc miejscem wyjątkowym. W skałach Tatr zapisane są dzieje dawnych mórz sprzed setek milionów lat, w śląskich i opolskich osadach odkrywamy ślady dinozaurów, a w lasach Małopolski jeszcze kilkaset lat temu żyły tury, tarpany i liczne gatunki, których dziś już nie zobaczymy.
To przypomina nam, że przyroda nieustannie się zmienia. Jedne gatunki znikają z przyczyn naturalnych, inne wskutek działalności człowieka. Od naszych działań zależy, czy współczesne gatunki południowej Polski pozostaną częścią tego niezwykłego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń.

(Data publikacji – 17 Lipca 2026; Date of Publication – 17 July 2026)
Opracowanie: Mariusz Pasek
Grafiki i materiały ilustracyjne: archiwum własne Fundacji. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prepared by: Mariusz Pasek
Graphics and illustrative materials: Foundation’s private archive. All rights reserved.